Dyskusja wśród krzyków i oskarżeń   
Dyskusja wśród krzyków i oskarżeń   

Dyskusja wśród krzyków i oskarżeń   

Opublikowany

Zaczęło się spokojnie, ale to była tylko cisza przed burzą. Jak przebiegło ostatnie spotkanie parlamentarnego zespołu ds. regulacji rynku farmaceutycznego?

Parlamentarny zespół ds. regulacji rynku farmaceutycznego, choć od początku pracuje szalenie szybko, dalej nabiera rozpędu. Jego ostatnie spotkanie, z 4 listopada, znów zgromadziło szerokie grono zainteresowanych. Głównym punktem dyskusji była – a w zasadzie miała być – kwestia  zbywalności aptek.

Po wcześniejszych spotkaniach zespołu i po przedstawieniu przezeń projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, która wprowadzałaby kryteria geograficzne, demograficzne oraz liczbowe przy  otwieraniu nowych aptek, przewodniczący zespołu poseł Waldemar Buda otrzymał około 40 oficjalnych uwag i opinii do projektu. Większość, jak poinformował zebranych, powtarzała racje przedstawione już w trakcie wcześniejszych spotkań zespołu, wzbogacając je o nowe argumenty i odnosząc do przepisów. Uwagi te dotyczyły głównie zbywalności aptek, dlatego na ostatnim spotkaniu właśnie ta kwestia miała być zasadniczym tematem dyskusji, obok innych uwag zgłoszonych do projektu. Nie do końca się to udało, bo uczestnicy spotkania chcieli mówić o wszystkich nurtujących je sprawach. Nie zawsze byli też w stanie utrzymać nerwy na wodzy, było więc sporo przekrzykiwania się i buczenia, oskarżeń i aluzji.

Wywłaszczenie – nietrafiony zarzut
Zaczęło się jednak spokojnie. Marek Tomków, wiceprezes NRA stwierdził, że Rada złożyła szereg uwag do projektu, których celem jest jego doprecyzowanie, w tym jasne stwierdzenie, że odnosi się on wyłącznie do nowych aptek, co czyni nietrafionym zarzut, że procedowane przepisy oznaczać będą wywłaszczenie czy likwidację aptek. Dodawał, że kolejną z kwestii wymagających doprecyzowania jest kryterium geograficzne (1000, a może jednak 500 metrów) oraz odniesienie kryterium demograficznego do liczby mieszkańców powiatów, a nie województw, co lepiej oddawałoby ich specyfikę i potrzeby. 
Jak łatwo się domyślić dla sieci sprawa nie jest taka prosta. Wojciech Kozłowski, prawnik reprezentujący między innymi PharmaNet, na słowa Tomkowa zareagował jednoznacznie – ograniczenie w zbywalności mienia to wywłaszczenie – uznał.

A potem przystąpił do ataku i odnosząc się do informacji, iż sieci zastraszają farmaceutów i wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych wręczył przewodniczącemu zespołu wyciąg z KRS. Jak mówił, ten wyciąg dowodził, że to indywidualny farmaceuta wniósł prywatny akt oskarżenia przeciwko WIF, zrobił więc to, co zarzuca się sieciom. Dodawał, że takie pozwy składają też technicy farmaceutyczni, którzy brali udział w odwróconym łańcuch dystrybucji leków. Przewodniczący Buda podziękował za dowód istnienia wyjątków od reguły, Marek Tomków podał natomiast liczby, z którymi trudno już było prowadzić dalszą polemikę. – Do sierpnia 2016 wszczęto 142 takie sprawy, z czego 28 dotyczyło farmaceutów, pozostałych 114 innych podmiotów – przytaczał twarde dane. Dodawał, że w Norwegii, w której pozostały 4 indywidualne apteki też pojawił się problem wywozu leków.

Elastyczny wobec zbywalności
Ważny wątek podjął Leszek Jargan z sieci „Apteka Blisko Ciebie”, który jednak bardzo podkreślał swą odrębność od wielkich sieci aptecznych. Mówił o tym, że trzeba zwalczać patologie na rynku, jak dumping cenowy czy łamanie zakazu reklamy aptek oraz, że nowe przepisy będą weryfikowane w praktyce na przykład w sytuacji śmierci farmaceuty, który wraz ze współmałżonkiem niefarmaceutą prowadził aptekę lub apteki. Podkreślał, że jeśli wejdą w życie przepisy odnośnie możliwości przejęcia apteki wyłącznie przez farmaceutę ów współmałżonek ani dzieci, jeśli nie są farmaceutami nie będą mogli dalej jej prowadzić.

Inny uczestnik debaty odpowiadał, że – skoro dyskutuje się nad takim potencjalnym dramatem – dostrzec należy, że takie historie dzieją się już na rynku aptecznym. Są to dramaty farmaceutów, którzy zbankrutowali lub właśnie bankrutują, bo sieci otworzyły swoje placówki tuż obok ich aptek, czasem nawet „przez ścianę”. Pokazał zdjęcie będące dowodem, że nawet takie sytuacje się zdarzają.

Poseł Buda odpowiadał, że w kwestii zbywalności zezwoleń na prowadzenie aptek zespół jest elastyczny.

Marek Tomków odniósł się natomiast do sygnalizowanej przez Leszka Jargana kwestii obowiązkowej utylizacji leków z zamykanych aptek. – Już w lipcu NRA przygotowała petycję do Ministerstwa Zdrowia, by można było w przypadku zamknięcia apteki zbyć leki, by nie dochodziło do ich marnowania – mówił.

Trybunały o zasadzie
Wiceprezes NRA przypomniał też, że – zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu  – zasada apteka dla aptekarza jest zgodna z europejskim prawem oraz, że z badań Austriackiego Instytutu Zdrowia wynika, iż wszędzie tam, gdzie pojawiają się sieci apteczne, tam pojawiają się też problemy na rynku. Odpowiadając na informację mecenasa Marcina Tomasika, że Trybunał Konstytucyjny już w 1992 roku orzekł, iż zasada apteka dla aptekarza jest niezgodna z konstytucją przypomniał, że orzeczenie to odnosiło się do zupełnie innych przepisów. Obecnie obowiązująca konstytucja została uchwalona w 1997 roku, a Prawo farmaceutyczne w 2001 roku. W 2002 roku zasada apteka do aptekarza została natomiast wprowadzona do porządku prawnego, jednak nie weszła w życie.

Krzysztof Baka, radca prawny NRA zwrócił uwagę na powracające pytania – po co w ogóle potrzebna jest nowelizacja Prawa farmaceutycznego, komu ma służyć. Przypomniał, że zawód farmaceuty jest zawodem zaufania publicznego, a celem wszelkich proponowanych zmian w Prawie farmaceutycznym jest zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów w zakresie zaopatrzenia w leki, że dlatego konieczne jest powiązanie odpowiedzialności osoby prowadzącej aptekę z jej własnością, bo inny mechanizm, obecnie funkcjonujący, po prostu nie zadziałał. Stało się tak, bo farmaceuta nie będąc właścicielem apteki nie jest niezależny, bo kierownik apteki odbija się od właściciela, który może go w każdej chwili zwolnić.

Grzechy sieci
Marcin Wiśniewski z Ruchu Aptekarzy Polskich wyliczał największe grzechy aptek sieciowych: sprzedaż z targetem, tydzień z marką, konkursy, prezenty dla lekarzy... Podał, że statystycznie paragon w aptekach sieciowych wynosi od 57 do 75 złotych, podczas gdy w aptekach indywidualnych od 39,60 do 43,30 złotych. – To dlatego na tym spotkaniu po jednej stronie siedzą farmaceuci samodzielnie broniący swych racji, a po drugiej prawnicy i lobbyści – mówił.

Największa ambicja młodego farmaceuty
Wrócił też temat rzekomej niechęci farmaceutów do otwierania własnych aptek. Przedstawiciele sieci podkreślali, że według ich badań jedynie 12 procent farmaceutów byłoby gotowych otworzyć bądź przejąć aptekę, bo wygodnie i dobrze pracuje im się u kogoś innego. Te dane miały dowodzić, że gdyby sieci musiały podzielić się z farmaceutami rynkiem (chodzi o 51-procentowy obligatoryjny udział aptekarzy w aptekach) , wielu aptek nie miałby kto przejąć. Celnie podsumował to młody farmaceuta z Wielkopolski. – Największą ambicją młodego farmaceuty jest posiadanie własnej apteki, praca na własne nazwisko – mówił. – To w obecnych warunkach nie może tego zrobić.

Nie dopuścić do abolicji
Ktoś inny wskazywał, by zmiany w przepisach nie doprowadziły do abolicji dla tych, którzy dopuścili się złamania przepisów antykoncentracyjnych. Poseł Buda uspokajał, że te przepisy funkcjonują, wiele spraw zostało wszczętych, więc nie ma mowy o abolicji i usankcjonowaniu dzisiejszych przekroczeń limitu liczby aptek, a o to też wnosił jeden z rozmówców, sugerując, by odnośnie wszystkich już istniejących aptek obowiązywało prawo, iż będzie je można swobodnie transferować.

Buczenie, zniekształcenie
Elżbieta Rutkowska-Piotrowska, prezes NRA podkreślała, że projekt zawiera unormowania dobre dla pacjenta, takie dzięki którym apteki będą zapewne powstawać nie tylko w dużych aglomeracjach, ale i małych miejscowościach oraz na wsiach. Mówiła, że farmaceuci usłyszeli wiele nieprzyjemnych słów pod swoim adresem, a przecież to na ich pracy opiera się funkcjonowanie aptek, a więc i dobrobyt sieci. Mówiła o trudnościach, z którymi borykają się apteki w małych miejscowościach z dostawą leków i o tym, że konieczność posiadania 51 procent udziałów w aptekach przez farmaceutów bynajmniej nie będzie oznaczać dla nich bezrobocia, bo dziś na jedną aptekę przypada statystycznie zaledwie 1,5 farmaceuty. Wzburzył ją argument przedstawicielki apteki sieciowej, która stwierdziła, że we Francji farmaceuci popełniają samobójstwa, bo obowiązują tam przepisy podobne do tych, które mają zostać wprowadzone w Polsce, a więc ograniczające zasady zbywalności aptek, nie mają więc komu oddać swych aptek. – Proszę nie używać takich argumentów, bo w Polsce aptekarze popełniają samobójstwa, bo są wykończeni przez apteki sieciowe – odpowiadała prezes.

To oczywiście nie spodobało się przedstawicielom sieci – próbowali więc przekrzyczeć prezes NRA, a nawet zniekształcić jej wypowiedź. Z buczeniem i przerywaniem musiał też dać sobie radę Marek Tomków gdy mówił, że sieci przedstawiają absurdalne ceny za apteki, wyliczając ich wartość raz na milion, raz na pół miliona złotych… To samo spotkało Michała Byliniaka, wiceprezesa NRA, który mówił między innymi o braku niezależności farmaceutów i o aptekach otwieranych „przez ścianę”.

W efekcie debata ta niewiele zmieniła, bo obok znanych argumentów usłyszeliśmy tylko trochę nowych liczb i informacji. Kolejny ruch należy już wyłącznie do parlamentarnego zespołu. 

Transmisję z posiedzenia znajdziesz tutaj - kliknij.



Kopiuj tekst

Udostępnij