Kraj lekiem i suplementem płynący?
Kopiuj tekst
Kraj lekiem i suplementem płynący?

Kraj lekiem i suplementem płynący?

Przyjmowanie suplementów diety stało się dowodem na naszą dbałość o zdrowie, samopoczucie i wygląd. Dajemy się ogłupiać reklamom i łykamy na potęgę.

Dla wielu osób rosnące spożycie leków i suplementów jest dowodem doganiania Zachodu. Państw rozwiniętych, w których opieka medyczna stoi na wyższym poziomie, w których jakość życia jest lepsza, bo wiedzą w nich, jak uchronić się przed chorobami cywilizacyjnymi i bólem, jak nie dać się nowotworom, żylakom, zwyrodnieniom kręgosłupa...


Na nasze nieodpowiedzialne i niekontrolowane zażywanie leków można spojrzeć i poprzez pryzmat innych liczb. Według szacunków, suplementy diety zażywa co najmniej troje na czworo dorosłych Polaków. Rocznie jest to grubo ponad 5 miliardów tabletek, co daje minimum 130 tabletek witamin i minerałów na statystycznego Polaka, od oseska po staruszka.


Te liczby pokazują, jak szybko od „doganiania” Europy przeszliśmy do poważnego problemu. Rola reklam – ich liczby i treści – wydaje się w tym kontekście zasadnicza. Ich pokłosiem jest przekonanie, że na każdy zdrowotny problem jest jakaś tabletka, która zastąpi zdrowy tryb życia, a więc ruch, odpowiednie odżywianie się i dostateczną dawkę snu. Dodatkowo reklamy wzbudziły przekonanie, że nie da się żyć zdrowo bez suplementacji – że bez dostarczanych w ten sposób sobie witamin i mikroelementów nie jesteśmy w stanie wydajnie pracować, uprawiać sportu nawet amatorsko, dobrze bawić się, wyglądać, uprawiać seksu i zachować zdrowia w okresie jesienno-zimowym.

Cały artykuł - kliknij tutaj.
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.