Klauzula sumienia. Za i przeciw

Klauzula sumienia. Za i przeciw

Opublikowany

Kwestia klauzuli sumienia dla aptekarzy – choć nie wywołuje gorących dyskusji w mediach (może z wyjątkiem portali branżowych) – to jednak ma ogromne znaczenie. Bo, skoro są różnice zdań w tej sprawie, należałoby je sprecyzować, a następnie podjąć takie kroki, by różnice te –niemożliwe przecież do wyeliminowania – nie powodowały konfliktów, spięć i sporów.

W tak delikatnej materii niezmiernie ważne jest bowiem, by nie było żadnych wątpliwości, niejasności czy niedomówień oraz by żadna ze stron dyskusji nie czuła się dyskryminowana czy urażona przez innych jej uczestników. Kluczowa jest tu sytuacja pacjentów, bo w końcu to dla nich prowadzone są apteki i to na ich dobro tak często powołują się farmaceuci.
Nie próbując bynajmniej zastępować takiej dyskusji, postanowiliśmy zaprezentować opinie kilkorga farmaceutów w tej sprawie, zarówno opowiadających się za klauzulą sumienia, jak i przeciwko niej. Skupiliśmy się na argumentach. Oto wynik naszej krótkiej sondy.

ANDRZEJ DENIS, APTEKA ŚW. ALBERTA, GDYNIA:

Lekarze mają klauzulę sumienia i my też powinniśmy ją mieć. Nie powinna ona jednak dotyczyć zwykłychleków hormonalnych, ale wyłącznie takich jak EllaOne czy Postinor, a więc bardzo mocnych, zawierających dużą dawkę hormonów, o określonym działaniu. To rozróżnienie jest ważne, bo aptekarz nie wie, z jakim wskazaniem zapisane zostały popularne leki hormonalne. Czy w ramach antykoncepcji, czy może jednak z powodu zaburzeń hormonalnych, w leczeniu trądziku czy w ramach terapii hormonalnej w leczeniu choroby nowotworowej. Powoływanie się na klauzulę sumienia w przypadku takich leków wywołałoby za duży szum, dlatego skupić się należy na tych, które mają działanie poronne. Klauzula sumienia dla aptekarzy funkcjonuje w wielu krajach, można więc przyjrzeć się działającym gdzie indziej rozwiązaniom i przystosować je do naszych warunków, by farmaceuci mogli odmówić wydania takiego leku, powołując się legalnie na tę klauzulę. Nie wywoła to problemu z dostępem pacjentów do leków. W dużych aptekach pracuje kilku farmaceutów, więc lek może wydać inna osoba. W miastach i miasteczkach działa dziś zresztą tyle aptek, że zawsze znajdzie się jakaś, która wyda lek niedostępny w innej. Problemu nie będzie też na terenach wiejskich, bo tam się takich leków nie kupuje,
bo w aptece zawsze ktoś może stanąć za plecami, może usłyszeć, o jaki lek chodzi. Dlatego ludzie jeżdżą po takie leki do miast, nazwijmy rzecz umownie, powiatowych, gdzie aptek jest co najmniej kilka, co 300-500 metrów przy jednej ulicy. Komunikacja jest dziś tak rozwinięta, że nie stwarza to żadnego problemu. Druga sprawa – na rynku działają sieciówki, które nie będą rezygnować ze sprzedawania takich leków. Farmaceuci w nich pracujący nie będą się przyznawać do swoich poglądów z obawy o utratę pracy. Czy farmaceuci mogliby powoływać się na klauzulę sumienia, odmawiając wydania kosmetyków, które były testowane na zwierzętach? Większość kosmetyków testowana jest na zwierzętach, bez takich badań nie byłoby też leków dla ludzi, bo przed testami klinicznymi bardzo często leki są badane na zwierzętach. Nie zawsze też możliwe jest wyprodukowanie kapsułek z osłonką inną niż z żelatyny, a to już jest dla wegan niedopuszczalne. Łączenie tych kwestii – klauzuli sumienia i praw zwierząt – byłoby więc skrajnie ideologiczne. Jeśli farmaceuta grzecznie odmawia dziś wydania jakiegoś leku z powodu swoich przekonań i mówi: My tego leku nie mamy, nie prowadzimy, nie jest dostępny w hurtowni, pacjent nie powinien naciskać, że chce kupić dany lek właśnie w tej aptece, skoro może to zrobić gdzie indziej. Powinien uszanować decyzję farmaceuty i pójść kilkaset metrów dalej, do innej apteki.

MAGISTER FARMACJI Z APTEKI W WOJEWÓDZTWIE OPOLSKIM:

Podstawowa sprawa, o której trzeba pamiętać w dyskusji o klauzuli sumienia dla farmaceutów, to kwestia wskazań lekarskich, z jakich został zaordynowany lek budzący kontrowersje. A tego my, farmaceuci, przecież nie wiemy, bo nie mamy dostępu do dokumentacji medycznej pacjentów. Nie wiemy więc, czy dany lek ma rozwiązać problem zmian trądzikowych na skórze, czy też będzie stosowany jako środek antykoncepcyjny; czy lek został zapisany pacjentce po naturalnym poronieniu, czy po to, żeby poronienie wywołać; czy ginekolog przepisał lek na schorzenie żołądka, żeby ten żołądek leczyć, czy żeby wywołać skurcze macicy, prowadzące do poronienia. Mając przed sobą receptę i pacjentkę nie jesteśmy i nie będziemy tego w stanie rozstrzygnąć, nawet mając klauzulę. Nie możemy też o to zapytać lub w jakikolwiek sposób nawiązać w rozmowie do tej kwestii, nie przekraczając dopuszczalnych granic, bo przecież takie pytanie nie miałoby związku z dobrem pacjenta, którym winniśmy się kierować. Trudno mi nawet wyobrazić sobie sytuację, w której farmaceuta próbuje dyskutować o tych kwestiach z pacjentką, zwłaszcza jeśli w aptece są jeszcze inne osoby. Zbyt łatwo można zrobić komuś krzywdę, dodatkowo zranić, gdy poruszamy się w tak delikatnej sferze. Nie wziąłbym więc na siebie
odpowiedzialności za niewydanie leku, skoro nie wiem, z jakich powodów pacjentka
ma go zażyć. Musiałbym brać pod uwagę, że moja odmowa mogłaby być oparta na błędnych przesłankach i że może jej zaszkodzić. Sądzę, że powinniśmy pamiętać i o tym, że gdy pacjentka przychodzi z receptą do apteki, to podjęła już decyzję o zastosowaniu leku i jest po konsultacji z lekarzem. Jedyną rzeczą, którą farmaceuta może w takim przypadku zrobić, jest pełne i rzetelne poinformowanie jej o właściwym sposobie zastosowania leku i ewentualnych skutkach ubocznych. Farmaceuta ma w takiej sytuacji obowiązek posługiwania się obiektywną wiedzą i faktami, a więc informacjami potwierdzonymi badaniami i zaprezentowanymi w ulotce, a nie własnymi przekonaniami czy opiniami na dany temat, których źródłem nie są badania, ale wiara czy emocje. Odmowa wydania leku z powodu własnych przekonań religijnych i posługiwanie się pozanaukowymi tezami zamiast naukowych argumentów byłoby odejściem od tej zasady. Osobna sprawa to niedookreśloność ewentualnej klauzuli sumienia dla farmaceutów. Jeśli nie zostałyby w niej ujęte wszystkie leki czy wyroby, których klauzula może dotyczyć, pacjent absolutnie nie będzie wiedział, co go może w aptece spotkać, a z tym trudno mi się zgodzić. Brak precyzji może bowiem z jednej strony oznaczać nadużywanie klauzuli, z drugiej rodzić pytania o to, czyje racje klauzula może obejmować. Czy ma się koncentrować wokół antykoncepcji, a więc być jedynie odpowiedzią na oczekiwania farmaceutów katolików, czy ma uwzględniać także poglądy i przekonania przedstawicieli innych kościołów? Czy pacjent mógłby w efekcie znaleźć się w sytuacji, gdy farmaceuta odmówi wydania leku z dodatkiem alkoholu, testowanego na świniach, preparatu krwiotwórczego lub zestawu do przetaczania krwi? Odpowiedź jest oczywista. Mógłby, choć nie wiem, czy akurat na tym zależy dziś zwolennikom klauzuli. Dlatego mam wrażenie, że chcą postawić na swoim, nie zważając na konsekwencje wprowadzanych rozwiązań.

JAN KOTELUK, APTEKA ŚWIĘTOJAŃSKA, GŁOGÓWEK:

Klauzulę sumienia należy wprowadzić, bo wolność sumienia to swoboda obywatelska gwarantowana zapisem w konstytucji. Moim zdaniem każdy z wolnych zawodów, do których zaliczamy również nasz zawód, powinien mieć ustawowo zagwarantowaną klauzulę sumienia. Zakończy to jednoznacznie dywagacje, czy można się na ten przepis powoływać, pracując w aptece, choć, jak wspomniałem wcześniej, każdy obywatel ma prawo do wolności sumienia, więc będzie to tylko dopełnieniem istniejącego przepisu, a nie tworzeniem czegoś zupełnie nowego. W mojej ocenie klauzula sumienia nie powinna być zawężana do jakiegoś asortymentu, wykazu rodzaju leków, suplementów czy wyrobów medycznych. Taka kategoryzacja w praktyce jest niemożliwa do uzyskania z prostego powodu – każdy człowiek ma inny światopogląd, mentalność i inne zapatrywanie na pewne kwestie. Zaczną się niekończące się dyskusje, na przykład o tym, kiedy można mówić o istnieniu człowieka, o mechanizmach działania leków i tym podobne. Klauzula sumienia utnie te jałowe dyskusje, pozostawiając sprawę wyboru magistrowi i jego sumieniu. Szkoda tylko, że przeciwnicy klauzuli sumienia chcą decydować za kogoś lub sprowadzić personel fachowy ochrony zdrowia do roli automatu – w naszym wypadku lekomatu – który sprzedaje leki takie, jakie mu włożono do środka.

Co z interesem pacjentów? Odpowiem przewrotnie – istnieje możliwość, że wprowadzenie klauzuli sumienia pozbawi pacjentów „okazji” do zakupu suplementu diety czy leku, a co gorsza uniemożliwi realizację tzw. targetu. Uważam, że niemoralne jest „wciskanie” pacjentowi suplementu czy leku tylko dlatego, że koordynator czy szef tak każe. Myślę, że przeciwnikom klauzuli sumienia tak naprawdę chodzi o ich własny interes, o ich konkretne preparaty, zwłaszcza w dużych miejscowościach i ilościach.

Tak naprawdę w kwestii klauzuli sumienia zasadnicze jest jedno pytanie: Co bardziej się liczy – pieniądz czy człowiek? Gdy pieniądz postawimy na pierwszym miejscu, to nie pozostaje nam nic innego, jak zacisnąć zęby i wszystko sprzedawać/ promować/wciskać i kasować... Kiedy zaś człowiek jest na pierwszym miejscu, to trzeba z rozwagą podejść do pacjenta, zastanowić się, jak będzie korzystał z preparatu, który chce kupić, no i czasem odmówić – a jak wiadomo, z tego nie ma pieniędzy...

Jak rozwiązać w praktyce – bez szkody dla pacjenta, bez stawiania go w trudnej sytuacji – problem, gdy farmaceuta postanowi odmówić wydania leku, a w kolejce za nim stoją inni pacjenci, którzy musieliby usłyszeć tę odmowę? Przede wszystkim należy zaprzestać demonizowania klauzuli sumienia i wymyślania hipotetycznych barier i przeszkód w jej stosowaniu. Farmaceuci to liczna i zróżnicowana grupa społeczna – nie jest ona wyalienowana – żyje w polskim społeczeństwie i reprezentuje całe spektrum światopoglądów w nim spotykanych. Postawy skrajne wśród farmaceutów – tak samo jak wśród reszty społeczeństwa – są rzadkie, ale nie znaczy to, że wszyscy mają myśleć tak samo. Klauzula sumienia chroni przed dyktatem jedynie słusznych poglądów, a to, czy będzie wykorzystywana w praktyce, zależy od wolnej woli farmaceutów. Co do kwestii technicznych samej rozmowy z pacjentem, to już wprowadzenie opieki farmaceutycznej wymusi zmianę modelu pracy farmaceuty w aptece. Nie wyobrażam sobie, aby o swoich lekach i schorzeniach rozmawiać przy asyście chociażby kilku kolejkowiczów. Absolutne minimum dyskrecji może dać rozwiązanie stosowane w bankach – przy okienku może stać tylko jedna osoba, można też stworzyć osobne, wydzielone miejsce, w którym można będzie swobodnie porozmawiać. Na koniec drobna uwaga. Zaobserwowałem, że tematem klauzuli sumienia próbuje się rozgrywać farmaceutów, aby wywołać antagonizmy i podziały, gdyż jak wiadomo, skłóconą społecznością łatwiej jest manipulować i podporządkowywać ją swoim interesom. Myślę, że w sprawie klauzuli sumienia zarówno farmaceuci, jak i nasz samorząd nie ulegną prowokacjom i zapis o klauzuli będzie umieszczony w ustawie o zawodzie farmaceuty, bo co to za wolny zawód bez wolności sumienia osób go wykonujących?

RYSZARD KIEDROWSKI, PREZES LUBUSKIEJ OKRĘGOWEJ IZBY APTEKARSKIEJ:

Klauzula sumienia to bardzo delikatne narzędzie, bo do spraw sumienia każdy może podchodzić inaczej, innym kwestiom przypisując najważniejsze znaczenie. Z tego powodu także stworzenie ram prawnych klauzuli dla farmaceutów byłoby bardzo trudne. W tej chwili klauzule sumienia mają jedynie lekarze, pielęgniarki i położne. Są one zapisane w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty (artykuł 39 ustawy) i w ustawie o zawodach pielęgniarki i położnej (artykuł 12). Prawo farmaceutyczne nie zawiera natomiast zapisu o klauzuli sumienia, a ustawy o zawodzie farmaceuty wciąż nie ma. Jest ona procedowana, ale nie ma w tej chwili pewności, co w niej będzie ostatecznie zawarte. Niektórzy farmaceuci przypisują sobie jednak prawo do posługiwania się klauzulą sumienia, odwołując się do konstytucji i zawartych w niej zapisów o wolności sumienia. W tej chwili jednak, gdy nie ma jednoznacznych ustawowych zapisów w tej kwestii, jest to raczej w przypadku farmaceutów klauzula abuzywna, od łacińskiego słowa abusum – nadużycie. Artykuł 95 ustęp 5 Prawa farmaceutycznego mówi bowiem, że farmaceuta nie może odmówić wydania legalnego, dopuszczonego do obrotu i przepisanego przez lekarza środka. To oznacza, że nie może postępować dowolnie, dlatego że ma inne poglądy. Jawna, ostentacyjna odmowa wydania leku z uwagi na swoje poglądy jest więc niezgodna z prawem. Odwoływanie się do zawodowego kodeksu etyki tego nie zmienia, bo nie jest on nadrzędny wobec Prawa farmaceutycznego. W tej chwili farmaceuta może więc jedynie ostrzec pacjenta przed ewentualnymi skutkami ubocznymi, może
przyjąć taktykę edukacyjną. Jeśli nie wydaje niektórych leków, zasłaniając się ich brakiem w aptece czy hurtowni, stosuje fortel, działa nieetycznie. Na terenie funkcjonowania naszej izby nie ma takich spraw, ale wiem, że inspekcja farmaceutyczna zajmuje się aptekami, w których doszło do takich sytuacji. Z informacji napływających z Polski wiemy też, że w niektórych sieciach aptecznych jest sytuacja wręcz odwrotna – jednoznacznie zakazano farmaceutom podejmowania takich działań.


Zdjęcie: designed by Xb100 - Freepik.com

Udostępnij

Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.