Na głupotę nie ma lekarstwa

Na głupotę nie ma lekarstwa

Opublikowany

Pod hasłem„odchudzanie”znaleźliśmy odpowiedzi na wszystkie trudne pytania. Natychmiast objawiły się cudowne preparaty. Dwa kilogramy dziennie. Dziesięć kilogramów na tydzień i wreszcie rekord: dwadzieścia cztery kilogramy w dziesięć dni!

Po świętach odwiedził mnie kolega. Powiedział, że mu się smoking skurczył. Zrozumiałem, że ma niewielki problem z dodatkowymi kilogramami. Ten „niewielki” problem objawił się tym, że kiedy stanął na wadze po kilkudniowym obżarstwie, na liczniku wyświetliło się coś, co przypominało numer telefonu. Nie był do końca pewien, czy dobrze widział, bo mu brzuch wspomniany licznik zasłaniał. Postanowiliśmy temat obgadać dokładnie.

24 KG MNIEJ W 10 DNI

Najpierw wskaźnik BMI, czyli proporcja wagi do wzrostu. Tradycyjnie wyszło nam, że waga jest idealna, tylko kolega jest za niski. Aby zmieścić się w normie, nie musi chudnąć, wystarczy urosnąć półtora metra. To może być trudne, stwierdziliśmy zgodnie. „Próbowałeś jakiejś diety?” – zapytałem. „Oczywiście” – odparł. Na pierwszy ogień poszło drakońskie odchudzanie, czyli jeden posiłek dziennie. Dokładnie wyglądało to tak, że przez święta zaczynał jeść o ósmej rano i kończył o dwudziestej trzeciej. Nie pomogło. Kolejna dieta, to radykalne odchudzanie, ale tylko pomiędzy posiłkami. Nie pomogło. Wnioski były proste. Trzeba skorzystać z pomocy lekarza. Jedynym łatwo dostępnym doktorem, który jeszcze nie wypowiedział klauzuli opt-out, okazał się dr Google. Pod hasłem „odchudzanie” znaleźliśmy odpowiedzi na wszystkie trudne pytania. Natychmiast objawiły się cudowne preparaty. Dwa kilogramy dziennie. Dziesięć kilogramów na tydzień i wreszcie rekord: dwadzieścia cztery kilogramy w dziesięć dni! Oczywiście bez żadnych ćwiczeń. Przy tym wolno jeść, ile się chce. I dopisek: „Firmy farmaceutyczne są przerażone, lekarze zrozpaczeni”. Zrozpaczeni, bo wiedzą, rzecz jasna, że jeżeli ktoś skorzysta z rewelacyjnej kuracji, już nigdy nie da im zarobić. Naukowa metoda. Odkrycie wybitnych uczonych. Bez efektu jo-jo. Pod spodem tysiące pozytywnych komentarzy, jak metoda na zawsze zmieniła ludzkie życie. Do tego zdjęcia. Przedtem i potem. Jest różnica, bez dwóch zdań. Wystarczy kliknąć. Kliknęliśmy.

BUJNA GRZYWA NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI

Okazało się, że trzeba kupić Rewelacyjny Preparat i już po kilku dniach jest gwarancja, że brzuch zniknie całkowicie i kolega znów zobaczy własne stopy. Trochę zaniepokoiła nas cena. Dwa tysiące czterysta dziewięćdziesiąt dziewięć. Promocja. Wcześniej – ponad pięć tysięcy. Wiem, jak to działa, odkrył kolega. Kupujesz to coś, wydajesz furę pieniędzy i chudniesz, bo brakuje ci kasy na jedzenie. Szukamy dalej. Niestety, poza piciem czterdziestu litrów wody przez kolejne dwadzieścia dni, trudno było znaleźć sposób na szybkie chudnięcie za przyzwoite pieniądze. Wprawdzie, za niższą cenę, można było kupić kapsułki z tasiemcem, ale kolega nie chciał się zdecydować. Nie przekonał go nawet argument, że będzie miał jakieś zwierzątko i nie będzie czuł się samotny. Odpuścił również czeskie tabletki z amfetaminą za jedyne sto dziewięćdziesiąt dziewięć. Skąpiec. Za takie pieniądze znaleźliśmy jeszcze preparat na łysienie. Facet na zdjęciu „przed” miał czoło, które kończyło się na plecach. Na zdjęciu „po” widać było grzywę jak u żubra. Rewelacja. Już mieliśmy dodać produkt do koszyka, kiedy pokazało się kolejne reklamowe okienko.

POWIĘKSZENIE PENISA W PROMOCJI

Za jedyne dziewięćdziesiąt dziewięć złotych można prawie dwukrotnie przedłużyć penisa. Niepowtarzalna okazja. Kolega błyskawicznie zamknął stronę internetowej przeglądarki. Szukamy dalej. Wyglądało na to, że jeśli mój kumpel dalej będzie taki oszczędny, to za niewielkie pieniądze możemy mu jedynie haluksy usunąć. W zasadzie znaleźliśmy leki na wszystko. Poza jednym, jedynym wyjątkiem. Niedostępne okazały się preparaty na głupotę. Pomimo powszechności tego schorzenia nie udało się znaleźć skutecznego lekarstwa. Dlaczego? Po dłuższej dyskusji rozwiązaliśmy problem. Nikt nie sprzedaje leku na głupotę, bo przecież działałby wbrew własnym interesom! Po dokonaniu tego epokowego odkrycia doszliśmy do wniosku, że na nadwagę najlepszy jest spacer. Poszliśmy do kuchni, gdzie żona ukryła resztki świątecznego ciasta.
Autor: mgr farm. Marek Tomków

Udostępnij

Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.