Innowacyjny "transport" leku do nowotworu

Innowacyjny "transport" leku do nowotworu

Opublikowany

Obecnie może tylko 1-2 proc. tego, co podajemy dożylnie w leczeniu nowotworów, dociera do guza, a nawet jeżeli leki dotrą, to ich dystrybucja jest słaba i nie docierają np. do tych miejsc nieukrwionych, do których migrują makrofagi. Pozostała część leku trafia do innych tkanek, a przecież są to toksyczne substancje powodujące wiele skutków ubocznych. Profesor z Polski odkryła innowacyjną metodę dostarczanie leków do nowotworów!

Terapie komórkowe to obecnie bardzo gorący temat w onkologii. Tu może mamy do czynienia nie tyle z leczeniem komórkami, ile z wykorzystaniem komórek naszego organizmu do zanoszenia na teren guza odpowiednich leków.
Komórki układu odpornościowego chronią nas przed wszystkim, co obce i złe – bakteriami, wirusami itp. Teraz wyobraźmy sobie, że pojawia się guz nowotworowy – nagle wyrasta jakiś twór, niby obcy, inny, nietypowy, ale nie do końca, bo jednak składa się z naszych własnych komórek. Układ odpornościowy jest więc trochę skołowany, nie rozpoznaje tych komórek jako obce, bo nie ma ku temu podstaw. Komórki nowotworowe mają też zdolności oszukiwania układu odpornościowego, mówiąc kolokwialnie: ukrywając białka, po których układ odpornościowy mógłby je rozpoznać jako te, które należy zwalczać.
Z drugiej strony guz nowotworowy nacieka na inne tkanki, jest tam ciasno, duszno, brakuje tlenu, bo naczynia krwionośne proliferują dużo wolniej niż komórki nowotworowe i nie nadążają wrastać w masę guza. Dochodzi do powstania stanu zapalnego, więc organizm robi to, co przy każdym zapaleniu – wysyła tam komórki układu odpornościowego.
Jest tylko jeden rodzaj komórek, makrofagi, które jako monocyty docierają do guza, a tam wychodzą spoza naczyń krwionośnych i już jako makrofagi wędrują w głąb guza, właśnie do tych niedotlenionych, nieukrwionych miejsc, gdzie nic innego nie dociera.
Stąd narodził się pomysł. Skoro wiemy, że makrofagi tam docierają, to fajnie byłoby, gdyby przy okazji zaniosły tam leki przeciwnowotworowe.
Te niedostępne miejsca stanowią realny problem w klinice. Po chemioterapii, kiedy większość komórek nowotworowych została zabita, to akurat w tym niedostępnym miejscu złośliwe komórki są w stanie przetrwać, bo nie dotarł tam lek. Komórki te mogą odrosnąć i dać początek wznowie guza albo przerzutować.
Powstało tylko pytanie: jak dostarczyć lek tym naszym makrofagom, żeby ich nie zabić, a żeby go zaniosły tam, gdzie chcemy?
Potwierdziliśmy, że jesteśmy w stanie użyć makrofaga jako konia trojańskiego, który pójdzie na teren guza i przekaże komórce nowotworowej to, co my chcemy, żeby przekazał. Nazwaliśmy ten mechanizm TRAIN (ang. TRAnsfer of Iron-binding proteiN).
Oczywiście najbardziej pragnęlibyśmy, by to odkrycie udało się wykorzystać do stworzenia nowych terapii antynowotworowych, i intensywnie nad tym pracujemy.
Przede wszystkim myślimy o tzw. guzach litych [to np. rak trzustki, jajnika, piersi, jelita grubego, nerki], gdyż w ich przypadku jest duży problem z dostarczaniem leków.

Udostępnij

Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.