Suplement z reklamy

Suplement z reklamy

NIK nie ma wątpliwości, że na dynamiczny rozwój rynku suplementów diety ogromny wpływ ma reklama. KRRiT w swym raporcie alarmowała, że od 1997do 2015 roku liczba reklam z sektora produktów zdrowotnych i leków, w tym suplementów diety, wzrosła blisko dwudziestokrotnie, podczas gdy ogólna liczba reklam jedynie trzykrotnie.

Odwołuje się do danych Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która badała tę sprawę już w 2015 roku. KRRiT podjęła się tego zadania, gdyż przystąpiła do grupy dwunastu instytucji, które jesienią 2015 roku zapowiedziały podjęcie działań mających na celu lepszą ochronę konsumentów przed nierzetelną lub niezgodną z prawem informacją o produktach zdrowotnych i lekach Jej raport był pierwszym dokumentem, który obrazował skalę problemu i dokonywał pierwszej jego analizy.

SUPLEMENTY DOMINUJĄ W REKLAMACH

KRRiT w swym raporcie alarmowała, że od 1997 do 2015 roku liczba reklam z sektora produktów zdrowotnych i leków, w tym suplementów diety, wzrosła blisko dwudziestokrotnie (dokładnie o 1998 proc.), podczas gdy ogólna liczba reklam jedynie trzykrotnie. W 1997 roku reklamy produktów zdrowotnych i leków stanowiły 4,6 proc. wszystkich reklam, a w 2015 roku sięgały 24,7 proc., czyli co czwarta reklama była reklamą produktów zdrowotnych i leków. Nie trzeba
być fachowcem od rynku reklamy – wystarczy oglądać telewizję, słuchać radia, zaglądać do prasy i internetu, by dojść do wniosku, że i ta ostatnia wartość jest już nieaktualna. W kolejnych rankingach największych reklamodawców na podium wskakują wyłączni firmy działające na rynku farmaceutycznym, stale zwiększające swoje reklamowe wydatki. Widzi to każdy przeciętny zjadacz chleba – bloki reklamowe czasem składają się niemal wyłącznie z reklam leków i suplementów diety.

Rada w swym raporcie oparła się na danych pozyskanych z działalności czterech największych kanałów ogólnodostępnych (TVP1, TVP2, Polsat i TVN), dwóch dziecięcych (TVP ABC i Mini Mini+) oraz trzech tematycznych (TVN Meteo Activ, TVN Style i Polsat Café). Ustaliła, że treści odnoszące się do zdrowia pojawiały się w co szóstej reklamie, przy czym procentowo więcej było ich na kanałach ogólnodostępnych niż tematycznych poświęconych zdrowemu stylowi życia.

CELOWE WPROWADZANIE W BŁĄD

Od faktów Rada przeszła do ocen. Już w 2015 roku alarmowała, że poważnym problemem dla odbiorców jest funkcjonowanie na rynku nie tylko leków, ale też suplementów, wyrobów medycznych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, bo utrudnia to widzom czy słuchaczom zrozumienie przekazu. A przekaz ten często jest mylący, wprowadza w błąd – podkreślała KRRiT. Przyczynia się do tego funkcjonowanie marek parasolowych, przypisywanie suplementom podobnego działania, jakie mają leki. Rada zwracała też uwagę na wykorzystywanie w reklamach wizerunku lekarza i farmaceuty (dziś także fizjoterapeuty, dietetyka, pedagoga) – nie miała wątpliwości, że może to prowadzić do nadużycia zaufania odbiorcy. Podkreślała, że wiele reklam nie wskazuje jasno, jaki produkt jest reklamowany, nawet celowo stara się zmylić ten odbiór, bo suplement prezentowany jest w gabinecie lekarskim lub w aptece, przez lekarza, farmaceutę lub aktorów wcielających się w ich role, a przez to rodzi u widzów jednoznaczne skojarzenie z lekiem. Służą temu też wykorzystywane w reklamach określenia:
- „dostępny w aptece”,
- „przełom w leczeniu”,
- „zwalczanie infekcji” czy też
- „moim pacjentom polecam”.

KRRiT dostrzegła też inne, szalenie niepokojące zjawisko – takiego formułowania przekazu płynącego z reklam, który może prowadzić do lekceważenia objawów choroby.

Badania wskazują na niewystarczający poziom wiedzy w zakresie rozróżniania produktów leczniczych od suplementów, zwłaszcza charakteru i właściwości tych produktów. Brak tej wiedzy może być wykorzystywany przez nieuczciwych reklamodawców, niezbędne są więc zarówno działania, które będą prowadzić do właściwego edukowania konsumentów, jak i wymuszą rzetelne informowanie o właściwościach reklamowanych produktów.

Do tej pory z cennych uwag KRRiT nie skorzystano należycie. Jeśli ktoś poważnie się nimi zainteresował, to jedynie reklamodawcy, ale bynajmniej nie w celu samoograniczenia się – świadczy o tym obecna natarczywość reklam, ich liczba i płynący z nich przekaz, wykorzystywanie wizerunków lekarza, farmaceuty lub dietetyka czy fizjoterapeuty, odwoływanie się do nieistniejących chorób, koncentrowanie reklam wokół smaku, a nie właściwości produktu.

KODEKS, KTÓRY NIE UJRZAŁ ŚWIATŁA DZIENNEGO

Jednocześnie producenci suplementów, a w zasadzie organizacje ich zrzeszające, a więc Polski Związek Producentów Leków bez Recepty PASMI, Polska Izba Przemysłu Farmaceutycznego i Wyrobów Medycznych POLFARMED, Krajowa Rada Suplementów i Odżywek (KRSiO) oraz Związek Producentów i Dystrybutorów Suplementy Polska, ogłosiły na początku bieżącego roku, że opracowały Kodeks Dobrych Praktyk Reklamy Suplementów Diety. Nic jednak z tego faktu nie wynika – kodeks nie ujrzał światła dziennego, zaproszonych na konferencję prasową w tej sprawie dziennikarzy „poczęstowano” jedynie opowiadaniem, co w nim zapisano, najwięcej uwagi poświęcono jednak dobrze brzmiącym zapewnieniom o dbałości o dobro konsumenta, o woli samoograniczenia się dla jego dobra. Po tej konferencji sprawa ponownie trafiła do lamusa, nic bowiem o niej nie słychać.

A takie informacje powinny się pojawić, gdyby producentom suplementów rzeczywiście zależało na wskazywanych przez siebie celach. Co więcej, gdyby chcieli uwiarygodnić się w opinii Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który kilkakrotnie oceniał dokument jako nieodpowiadający oczekiwaniom. Prace nad kodeksem ciągnęły się wiele miesięcy, miał być skończony już w kwietniu ubiegłego roku. Przez ten czas UOKiK zgłaszał do niego wiele uwag, między innymi taką, że w wielu kwestiach ogranicza się jedynie do odwzorowania już istniejących przepisów. Tak ocenił projekt między innymi w grudniu 2016 roku. – Zgłosiliśmy wtedy do tego dokumentu szereg uwag – informowała Agnieszka Majchrzak z biura prasowego
UOKiK. – Kodeks, który został nam przedstawiony, nakłada na jego sygnatariuszy obowiązki w zakresie wzorców zachowań, które możliwe są do wyegzekwowania w oparciu o już istniejące przepisy, a w niektórych przypadkach stanowi ich odwzorowanie, a więc obejmuje zakazy zachowań, które już teraz, w oparciu o obowiązujące przepisy, mogłyby zostać uznane za bezprawne.
Czytaj więcej w drukowanym Magazynie Aptekarskim. 
Powiązane artykuły
Fonix ból uszu

Ból ucha może zdarzyć się u każdego, niezależnie od wieku. Najczęściej problem ten dotyczy dzieci, jednak u dorosłych także może wystąpić. Tym bardziej zaciekawić może reklama sprayu do uszu, który należy stosować przy bólu u pacjentów od 3 roku życia.
Na brytyjskim rynku OTC pojawi się Viagra Connect

Brytyjska Agencja ds. Regulacji Leków i Produktów Medycznych zgodziła się na sprzedaż wersji OTC popularnej Viagry. Ruch ten ma pomóc w walce z podrabianymi lekami na potencję. 
Produkty „na potencję” z coraz większą potencją

Rynek sildenafilu OTC rozwija się błyskawicznie. Tylko w styczniu br. sprzedano ponad 130 tys. opakowań za 3,5 mln zł.
Suplementy. Raport na temat raportu

Informacje zawarte w tym raporcie przeciętny Polak czytał zapewne ze zdumieniem, a nawet z niedowierzaniem. Także dla osób mających już jakąś wiedzę na temat suplementów diety upubliczniony niedawno raport Najwyższej Izby Kontroli był zaskoczeniem. Co innego bowiem ograniczona wiara w skuteczność stosowanych suplementów, choć producenci – licząc na niewiedzę konsumentów – często zapewniają, że zażywając je, można wyleczyć szereg chorób, co innego,gdy okazuje się, że suplementy bywają zafałszowane, zawierają bakterie chorobotwórcze,substancje zakazane z listy psychoaktywnych czy stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, czyli działające jak narkotyk...
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.