Wnioski na podstawie kilku próbek?

Wnioski na podstawie kilku próbek?

Na raport Najwyższej Izby Kontroli zareagował zarówno Główny Inspektorat Sanitarny, jak i Krajowa Rada Suplementów i Odżywek. GIS rozesłał do mediów informację, w której stwierdza, że raport jest dowodem niezrozumienia prawa unijnego, bo jego tytuł „Dopuszczanie do obrotu suplementów diety” jest pojęciem, którego w prawie Unii Europejskiej nie ma. 

Tłumaczy, że suplementy nie będąc lekami, podlegają jedynie procedurze notyfikacji (powiadomienia o zamiarze sprzedaży), a nie rejestracji. GIS uważa, że NIK wyciągnęła wnioski na podstawie kilku próbek, co ma posmak taniej sensacji, bo organy inspekcji badają tysiące produktów. Odsyła w tej kwestii do dokumentu „Stan sanitarny kraju” (w marcu dostępny był jako ostatni raport dotyczący 2015 roku, który znaleźć można pod adresem http://gis.gov. pl/images/gis_stan_2015_ internet_jb.pdf ), na kwiecień zapowiadany jest raport z 2016 roku). GIS podkreśla też, że każdy z nas może sprawdzić status dowolnego produktu na stronie http://rejestrzp.gis.gov.pl/, dodaje, że jego przedstawiciele wielokrotnie publicznie zwracali uwagę na zagrożenia dla zdrowia konsumentów wynikające z podobieństw suplementów do produktów leczniczych i małej wiedzy w społeczeństwie. Odwołuje się też do trwających w Ministerstwie Zdrowia prac nad zmianami w prawie, których efektem byłoby wprowadzenie ograniczeń w reklamie suplementów, zaostrzenie kar dla firm nieprzestrzegających przepisów prawa oraz opłaty za przeprowadzone postępowanie.

NIEBIESKI PASEK

O przygotowywanych zmianach w przepisach mówi także Ministerstwo Zdrowia. Wiceminister Krzysztof Łanda wielokrotnie jednoznacznie stwierdzał, również w swoim sejmowym wystąpieniu niedługo po upublicznieniu raportu NIK, że ministerstwo dostrzega te problemy, ale zgodnie z unijnymi rozwiązaniami, gdy nie ma dowodów potwierdzających występowanie zagrożenie dla zdrowia lub życia człowieka, nie można blokować wprowadzenia suplementów na rynek. – Polacy nadużywają suplementów – przyznał jednocześnie – tymczasem, jak sama ich nazwa wskazuje, powinny one być stosowane jedynie wówczas, gdy brak jest jakiejś substancji w organizmie, a do takich sytuacji dochodzi rzadko, głównie w przebiegu poważnych chorób lub stosowania wyniszczającego leczenia, tymczasem wpływ na sprzedaż suplementów ma agresywny marketing. Chcemy regulować reklamę tak, by nie zawierała fałszywych treści. Widzimy też patologiczne zjawiska, zanieczyszczenia suplementów i zawyżanie cen produktów zawierających niską dawkę danej substancji. Chcemy ograniczyć asortyment suplementów w aptekach i doprowadzić do tego, by były one łatwe do odróżnienia od leków, postulujemy wprowadzenie niebieskiego paska na wszystkich opakowaniach suplementów. Chcemy też uniemożliwić nadawanie suplementom nazw podobnych do nazw leków oraz zakazać udziału
w reklamie osób udających lekarzy i farmaceutów, a także emitowania reklam suplementów podczas programów dla dzieci.

KRSIO ZABIERA GŁOS

Głos w sprawie zabrała też Krajowa Rada Suplementów i Odżywek, która zgodziła się z wieloma opiniami Najwyższej Izby Kontroli, o czym można przeczytać jej stronie internetowej. Ta zgoda dotyczy między innymi oceny obecnych procedur notyfikacyjnych – trwających długo, uznaniowych i nie mających statusu decyzji administracyjnej. Rada jest też za wycofywaniem z rynku szkodliwych i niebezpiecznych produktów – postulowała w Ministerstwie Zdrowia zmianę procedury. ich wycofywania, pisze również o informowaniu konsumentów o szkodliwych i niebezpiecznych suplementach, chce podwyższenia kar dla podmiotów wprowadzających do obrotu niebezpieczne lub nielegalne suplementy, co ograniczyłoby szarą strefę i poprawiło wizerunek uczciwych producentów. Przede wszystkim jest jednak zaniepokojona bardzo negatywnym wydźwiękiem raportu NIK. Ubolewa, że raport ten nie wspomniał o kodeksie dobrych praktyk, ale ta uwaga jest chyba – w związku z wątpliwościami, jakie dokument ów budzi wśród fachowców – dorzucona jedynie dla tych, którzy na temat rynku suplementów niewiele wiedzą. W notatce dla mediów została wytłuszczona, by rzucała się w oczy, napisano tam także, że branża sama uregulowała te kwestie w bardzo konkretny sposób, jednak informacje płynące z UOKiK, który czuwa nad tworzeniem kodeksu, zaprzeczają tym doniesieniom.

NIE GENERALIZUJMY

W nieco innym duchu wypowiedział się Związek Producentów i Dystrybutorów Suplementy Polska. Jak czytamy w jego oświadczeniu, branża jest jak najbardziej za usprawnieniem kontroli, monitoringu rynku oraz przestrzegania prawa. Większość produktów znajdujących się na liście „szkodliwych” to preparaty importowane z krajów spoza UE, sprzedawane w sklepach internetowych i kontrola nad nimi pozostawia wiele do życzenia. Związek apeluje, by nie generalizować i nie oceniać negatywnie całego rynku suplementów diety, bo to stwarza wrażenie, że wszystkie suplementy szkodzą. Wspomina też o kodeksie dobrych praktyk, podkreślając, że dokument ów został przyjęty przez największe firmy działające  na rynku i stanowiące ponad 80 proc. rynku reklamy.

Czy proponowane, między innymi przez Ministerstwo Zdrowia, zmiany budzą niepokój producentów? – Jest jeszcze za wcześnie, aby oceniać te pomysły, ponieważ nie są znane ich szczegóły. Co do zasady popieramy wszystkie działania, które mają na celu uregulowanie rynku suplementów diety i są korzystne dla konsumentów – mówi Jacek Furman, prezes zarządu Aflofarm Farmacja Polska. – Zgadzamy się, że potrzebne jest stworzenie jasnych zasad
oznaczania suplementów, wiele jednak zależy od ostatecznego kształtu proponowanych zmian.
Aflofarm Farmacja Polska jest firmą farmaceutyczną, której największa część przychodów
pochodzi ze sprzedaży leków. W naszych zakładach obowiązują standardy jakościowe, charakterystyczne dla produkcji leków, które znajdują potwierdzenie w posiadanych przez nas certyfikatach GMP. W tym samym środowisku powstają produkowane przez nas suplementy diety, a ich dystrybucja odbywa się głównie w obrocie aptecznym, co daje konsumentom dodatkową możliwość skorzystania z porad farmaceutów.

– Na obecnym etapie trudno nam się odnosić do potencjalnych zmian, ponieważ nie pojawiły się oficjalne rozwiązania legislacyjne – informuje Marta Ganclerz z USP Zdrowie. – Jednocześnie chcielibyśmy podkreślić, że bezpieczeństwo i jakość naszych produktów, a także rzetelna komunikacja na ich temat jest dla nas najwyższym priorytetem. Nasza firma podpisała Kodeks Dobrych Praktyk Reklamy Suplementów Diety, który został wypracowany przez organizacje zrzeszające producentów suplementów diety i jest odpowiedzią na postulat regulacji branży.
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.