Marek Tomków: Ograniczenie rynku pozaaptecznego nie jest wymysłem farmaceutów
Kopiuj tekst

Marek Tomków: Ograniczenie rynku pozaaptecznego nie jest wymysłem farmaceutów

Marek Tomków odpowiada na artykuł „Ból głowy suwerena”, który pojawił się w tygodniku "Polityka": wbrew temu, co Pani sądzi, regulacje ograniczające obrót pozaapteczny nie są wymysłem samych farmaceutów. Projektowane zmiany w przepisach popiera również Naczelna Izba Lekarska reprezentująca ponad 100 tysięcy lekarzy. Pomysł już od kilku lat popierają również posłowie Platformy Obywatelskiej. Alarmujące są też wypowiedzi toksykologów o ilościach zatruć.

Oczywiście wszyscy znają się na lekach, może poza tymi, którzy wzięli udział w badaniu ankietowym. Wyniki były porażające: spośród 600 pytanych osób, żadna nie rozróżniała leków przeciwbólowych od przeciwzapalnych. Połowa badanych matek twierdziła, że leki dla dorosłych można podawać dzieciom. Co trzeci Polak z chorobą wrzodową zażywa leki z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ) – obsłudze stacji benzynowych z pewnością znana jest skala tego zjawiska.

W Polsce do sprzedaży leków uprawnione jest, oprócz aptek, około 360 tysięcy miejsc. Rocznie inspekcja farmaceutyczna kontroluje jedynie około 300 placówek. Na sprawdzenie wszystkich potrzebne będzie, według danych Głównego Inspektora Farmaceutycznego, „zaledwie” 1200 lat. Zresztą kontrolowanie nie ma większego sensu, skoro brak jest jakichkolwiek ustawowych kar. Ponadto, w tych miejscach nikt nie kontroluje wstrzymywania i wycofywania produktów, które nie spełniają wymogów jakościowych. Miejsca te w żaden sposób nie są zabezpieczone przed lekami sfałszowanymi.

Przeczytaj cala odpowiedź - kliknij tutaj. 
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.